Utrata zęba rzadko kończy się na luce w uśmiechu. W miejscu, gdzie stał korzeń, kość przestaje być obciążana i stopniowo się wycofuje. Sąsiednie zęby przechylają się w stronę wolnej przestrzeni, ząb z przeciwstawnego łuku zaczyna się wysuwać, a siły żucia rozkładają się inaczej niż wcześniej. Im dłużej trwa taki stan, tym więcej trzeba później naprawiać.
Wszczep, potocznie nazywany implantem, jest odpowiedzią na ten problem u podstawy. Zamiast opierać uzupełnienie na sąsiednich zębach, odtwarza się sam korzeń.
Czym właściwie jest wszczep?
Wszczep to tytanowy element wprowadzany w kość szczęki lub żuchwy. W ciągu kilku tygodni tytan zrasta się z tkanką kostną w procesie zwanym osteointegracją. Dopiero na tak zakotwiczonym filarze osadza się właściwe uzupełnienie: koronę, most albo odbudowę obejmującą cały łuk.
Warto znać jedną biologiczną różnicę. Własny ząb tkwi w kości na ozębnej, czyli cienkiej warstwie włókien, która amortyzuje nacisk i przekazuje czucie. Wszczep tej warstwy nie ma i łączy się z kością bezpośrednio. Dlatego tak duże znaczenie ma precyzyjne ustawienie zgryzu i regularne kontrole. Nacisk, którego pacjent nawet nie czuje, może przez lata pracować na niekorzyść kości wokół wszczepu.
Diagnostyka decyduje o wszystkim, co dzieje się później
Zdjęcie panoramiczne pokazuje sytuację w dwóch wymiarach. Do planowania odbudowy na wszczepach potrzebna jest tomografia komputerowa wiązki stożkowej, która daje obraz przestrzenny. Widać na niej grubość i wysokość kości, przebieg nerwu zębodołowego dolnego, położenie zatoki szczękowej oraz jakość samej tkanki kostnej.
Na tej podstawie powstaje plan cyfrowy. Pozycja każdego wszczepu jest ustalana w oprogramowaniu, zanim pacjent usiądzie w fotelu. Z planu można wykonać szablon chirurgiczny, który przenosi zaplanowane położenie na warunki w jamie ustnej.
W Flow Dental Studio implanty w Gdyni leczenie prowadzi implantolog lek. dent. Adrian Kiepuszewski, a diagnostyka trójwymiarowa i planowanie cyfrowe są stałym elementem przygotowania do zabiegu.
Czasem odpowiedź brzmi: jeszcze nie usuwamy
Wszczep nie jest pierwszym wyborem dla każdego zęba, który sprawia kłopot. Ząb z głęboką próchnicą albo po nieudanym leczeniu kanałowym często da się uratować.
Kwalifikacja opiera się na konkretnym warunku. Ząb musi mieć obręcz co najmniej dwóch milimetrów zdrowych tkanek nad dziąsłem w każdym wymiarze, żeby dało się go odbudować. Jeśli tego warunku nie spełnia, powtórne leczenie kanałowe nie ma sensu, bo nie będzie na czym oprzeć korony. Dyskwalifikują też duże zmiany okołowierzchołkowe z rozchwianiem zęba oraz przeciążenie zgryzowe.
Powtórne leczenie pod mikroskopem, z powiększeniem sięgającym dwudziestu pięciu razy, pozwala odnaleźć pominięty kanał, usunąć złamane narzędzie albo zaopatrzyć perforację. To najczęstsze pozostałości po wcześniejszym leczeniu.
Pojedynczy brak
Przy jednym utraconym zębie klasyczną alternatywą był most oparty na dwóch sąsiednich zębach. Wymaga to oszlifowania tkanek, które są zdrowe. Wszczep pozwala tego uniknąć, bo obciążenie przenosi się na kość, a nie na sąsiadów.
Na zintegrowanym wszczepie osadza się koronę przykręcaną na łączniku indywidualnym lub hybrydowym. Rozwiązanie przykręcane ma tę zaletę, że w razie potrzeby można je zdjąć bez niszczenia uzupełnienia. W Flow Dental Studio odbudowy wykonywane są bezmetalowo.
Większe braki i odbudowa całego łuku
Przy rozległych brakach, brakach wielozębowych albo bezzębiu cały łuk można oprzeć na kilku wszczepach. Liczba filarów nie jest kwestią gustu, tylko warunków kostnych. Kość żuchwy jest zwykle twardsza i lepiej trzyma, szczęka bywa gąbczasta, a od góry ogranicza ją zatoka. Stąd różne rozwiązania dla dolnego i górnego łuku u tego samego pacjenta.
Znaczenie ma także rozmieszczenie wszczepów wzdłuż łuku. Chodzi o to, żeby uniknąć wspornika, czyli fragmentu odbudowy wystającego poza ostatni filar. Taki wspornik działa jak dźwignia i przenosi na skrajny wszczep siły większe, niż wynikałoby z samego żucia. Dobrze rozłożone filary rozkładają obciążenie równomiernie.
Stałe zęby od razu czy po wygojeniu
Pacjenci najczęściej pytają, czy wyjdą z uzupełnieniem tego samego dnia. Odpowiedź zależy od stabilizacji pierwotnej, czyli tego, jak mocno wszczep trzyma się w kości bezpośrednio po wprowadzeniu. Mierzy się ją w trakcie zabiegu, w niutonometrach.
Przyjęte progi są konkretne. Przy pojedynczym wszczepie mówi się o wartościach powyżej trzydziestu pięciu niutonometrów. Przy odbudowie całego łuku liczy się suma powyżej stu dwudziestu, przy czym żadne dwa sąsiadujące wszczepy nie mogą być poniżej trzydziestu pięciu każdy. Kotwienie wierzchołka w twardej kości korowej często daje wartości powyżej pięćdziesięciu.
Obciążenie odracza się między innymi wtedy, gdy w tym samym zabiegu podnoszono dno zatoki szczękowej, gdy przeprowadzono dużą regenerację kości albo gdy korona na jeszcze niezintegrowanym wszczepie znalazłaby się w urazie zgryzowym. To decyzja podejmowana przy pacjencie, a nie przed zabiegiem.
Kiedy kości jest za mało?
Zanik kości nie zamyka drogi do odbudowy na wszczepach, ale wydłuża leczenie. W zależności od sytuacji stosuje się regenerację kości albo podniesienie dna zatoki szczękowej. Zabieg poprzedza właściwą implantację i wymaga czasu na wygojenie.
Kiedy stałe uzupełnienie nie jest najlepszym wyborem?
Ta część rozmowy pada rzadziej, niż powinna. U pacjenta, który dotąd korzystał z uzupełnienia wyjmowanego, ocenia się nie tylko kość. Liczy się wiek, wzrok i sprawność rąk, bo od nich zależy, czy pacjent samodzielnie utrzyma higienę wokół wszczepów.
Odbudowa stała, której nie da się dokładnie oczyścić, prędzej czy później skończy się stanem zapalnym. Bywa więc, że rozwiązanie wyjmowane, wyglądające jak stałe i łatwiejsze w czyszczeniu, służy pacjentowi lepiej. Uczciwa kwalifikacja obejmuje także takie wnioski.
Co dzieje się po zakończeniu leczenia?
Wszczep nie choruje na próchnicę, ale tkanki wokół niego chorować mogą. Płytka nazębna gromadząca się przy szyjce uzupełnienia wywołuje stan zapalny, który przy zaniedbaniu sięga kości.
Codzienna higiena obejmuje szczoteczki międzyzębowe albo irygator dobrany do kształtu odbudowy. Do tego dochodzą wizyty kontrolne z oceną zgryzu i profesjonalne oczyszczanie. Pacjenci z chorobami przyzębia oraz osoby palące wymagają częstszych kontroli.
Najczęstsze pytania
Czy zabieg jest odczuwalny? Wprowadzenie wszczepu wykonuje się w znieczuleniu miejscowym. Dolegliwości pojawiają się zwykle w pierwszych dobach po zabiegu i wynikają z gojenia tkanek.
Ile trwa całe leczenie? Od kilku tygodni do kilku miesięcy. Decyduje czas osteointegracji oraz to, czy potrzebna była wcześniej regeneracja kości lub podniesienie dna zatoki.
Czy każdy może mieć wszczep? Kwalifikacja obejmuje ilość i jakość kości, stan przyzębia, choroby ogólne oraz przyjmowane leki. Część przeciwwskazań jest czasowa i ustępuje po ustabilizowaniu stanu zdrowia.
Czy cukrzyca albo nadciśnienie wykluczają leczenie? Nie z automatu. Znaczenie ma wyrównanie choroby, a nie sama diagnoza. Potrzebna jest konsultacja i wgląd w aktualne wyniki.
Ile kosztuje odbudowa jednego zęba? Na koszt składa się część chirurgiczna i korona osadzona na wszczepie. Ostateczna kwota wynika z diagnostyki, dlatego ustala się ją po konsultacji.
Artykuł sponsorowany

Stomatologia zawsze była dla mnie tematem, który warto odczarować i wytłumaczyć po ludzku. Najbardziej cenię profilaktykę i proste nawyki, które robią dużą różnicę w zdrowiu jamy ustnej. Lubię konkret: co działa, co szkodzi i na co zwracać uwagę, żeby uniknąć problemów. Wierzę, że spokojna wiedza jest lepsza niż strach, a regularność wygrywa z zrywami raz na rok.
